Jak cumować bezpiecznie – dziobem, rufą czy burtą?

lodzie-motorowe-3

Cumowanie łodzi to jeden z najważniejszych manewrów, jakie powinien do perfekcji opanować każdy motorowodniak, ponieważ od tego, w jaki sposób zacumujemy, będzie zależeć nie tylko wygoda załogi, ale przede wszystkim bezpieczeństwo samej jednostki. O tym, jakie znaczenie ma cumowanie, najlepiej świadczy fakt, że statystycznie rzecz biorąc największa liczba wypadków na wodzie zdarza się właśnie w trakcie cumowania. A zatem jak cumować motorówkę, aby nie przysporzyć sobie i innym wodniakom zbędnych problemów?

Cumowanie – podstawowe informacje

Zanim przejdziemy do dokładniejszego opisu wspomnianych w tytule sposobów cumowania, warto przypomnieć garść najważniejszych informacji dotyczących tego manewru. Najprościej rzecz biorąc cumowanie polega na unieruchomieniu danej jednostki pływającej za pomocą lin cumowniczych w taki sposób, by zabezpieczyć ją przed ewentualnymi uszkodzeniami, które mogłyby powstać w wyniku pogorszenia pogody lub działania czynników lokalnych (np. wahania poziomu wody, prądy czy zafalowanie).

Ze względów bezpieczeństwa cumowanie jako czynność powinno być wykonywane dopiero po dojściu jachtu do nabrzeża czy innego obiektu, przy którym zamierzamy zacumować jednostkę i po całkowitym jej wyhamowaniu. Liny cumownicze należy podać na ląd, dociągnąć przy ich użyciu łódź motorową do nabrzeża tak, by oparła się o odbijacze, po czym obłożyć liny na polerach.

Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na fakt, że w znakomitej większości portów oraz marin cumowanie jest możliwe wyłącznie prostopadle do nabrzeża lub kei, a więc dziobem lub rufą. Możliwość cumowania do kei burtą jest coraz rzadsza, zwłaszcza na polskich wodach śródlądowych.

Cumowanie łodzi

Cumowanie dziobem

Cumowanie dziobem jest doskonałym rozwiązaniem z kilku powodów. Po pierwsze jest to manewr stosunkowo łatwy do wykonania, ponieważ z reguły istnieje możliwość podejścia do kei bezpośrednio z akwenu, po którym pływamy. Po drugie natomiast ten sposób cumowania jest znacznie bezpieczniejszy dla naszej motorówki z uwagi na to, że dziobowa część kadłuba charakteryzuje się wysoką wytrzymałością i odpornością mechaniczną, a także jest pozbawiona wrażliwych mechanizmów (jak np. śruba, pędnik czy silnik zaburtowy).

Cumując dziobem do nabrzeża zawsze należy podchodzić do niego z niewielką prędkością, uwzględniając ewentualne prądy czy podmuchy bocznego wiatru (mogą zepchnąć nas na inne, już zacumowane motorówki czy jachty). W razie potrzeby można użyć silnika do korekty prędkości podchodzenia – lekko dodając gazu, jeśli łódź płynie za wolno lub kontrując wstecznym biegiem, jeżeli podchodzimy zbyt szybko. Po zacumowaniu warto się jeszcze upewnić, że dziób łodzi nie wystaje nad pomost, aby uniknąć ewentualnego zawieszenia dziobnicy na nabrzeżu w wyniku zafalowania.

Cumowanie rufą

Ten sposób cumowania z roku na rok zyskuje na popularności, choć jego jedyną wyraźną zaletą jest znaczne ułatwienie załodze zejścia na ląd, a sternikowi późniejszego wyjścia z portu. Warto jednak mieć na uwadze, że jest to jednocześnie spora wada – cumując rufą do kei czy nabrzeża automatycznie decydujemy się na znacznie mniejszą prywatność, szczególnie w większych i bardziej zatłoczonych portach.

Kolejną kwestią, którą trzeba brać pod uwagę, jest także większa trudność wykonania tego manewru w bezpieczny sposób. Trzeba też pamiętać, że w tylnej części kadłuba znajduje się silnik zaburtowy i śruba naszego jachtu motorowego, które można łatwo uszkodzić w przypadku kontaktu rufy z keją. Wystarczy większe zafalowanie, obluzowanie cumy na boi czy cumowanie na muringu, który się poluzuje, aby jacht zwrócony rufą do kei się o nią solidnie obił.

Jak cumować łódź

Cumowanie burtą

Jak już wspominaliśmy, z roku na rok coraz trudniej jest znaleźć takie miejsce cumowania jachtów motorowych, gdzie bez problemu staniemy burtą do nabrzeża. Wynika to najczęściej ze względów ekonomicznych: w porcie zmieści się znacznie więcej jednostek, jeśli będą cumować prostopadle. Niemniej jednak jeśli istnieje możliwość zacumowania burtą, warto z niej skorzystać, choć w takim przypadku koniecznie trzeba zadbać o to, by cumować przy użyciu przynajmniej jednego szpringu, a najlepiej zarówno dziobowego, jak i rufowego. Poprawi to stabilność kadłuba motorówki i znacznie zredukuje jego ruch względem nabrzeża, co przekłada się na poprawę bezpieczeństwa i zmniejszenie ryzyka uszkodzeń w przypadku wytworzenia się fali.

Cumowanie jachtu motorowego – czego unikać?

Na wodzie należy przede wszystkim unikać niefrasobliwości – zarówno podczas poruszania się motorówką po danym akwenie, jak i przy cumowaniu. Jednym z częstszych błędów, które mogą się poważnie zemścić na motorowodniaku, jest stosowanie tylko jednej cumy do uchwycenia dwóch pachołków/polerów tak, że lina się po nich przesuwa. Takie zacumowanie może bardzo szybko doprowadzić do przetarcia się liny, odepchnięcia naszego jachtu motorowego od kei i zderzenia z innymi jednostkami zacumowanymi w bezpośrednim sąsiedztwie.

W przypadku, gdy zamierzamy zacumować nasz jacht motorowy na dłużej, zdecydowanie nie warto „oszczędzać” na linach w przypadku cumowania do boi. Pojedyncza cuma nabiegowo podana do boi może się bowiem po kilku dniach dość łatwo przetrzeć albo zerwać przy silnym podmuchu czy dużej fali. Dlatego znacznie lepszym rozwiązaniem jest zastosowanie dwóch lin cumowniczych wybranych z obu burt i zawiązanych na uchu boi.

Cumując motorówkę czy każdą inną jednostkę pływającą zawsze warto też pamiętać o tym, by wykonywać tę czynność bez zbędnego pośpiechu oraz w taki sposób, jakby wkrótce miało nastąpić poważne pogorszenie pogody. Pozwoli to zminimalizować ryzyko uszkodzenia jachtu motorowego zarówno w trakcie manewru, jak i podczas pobytu załogi na lądzie.